shim
QNT Northwest Passage Jubilee Voyage 2006/ 2007
dobiega końca! Zobacz trailer filmu "W poszukiwaniu
legendy" (WMV, 7 MB).

» Rejs Roku » Wyprawa Roku » "Stary" pokonał Przejście
» Powitanie "Starego" w Vancouver » Roald Amundsen
» Northwest Passage
jacht: S/Y "Stary" (wyw. SPS 2189)

ostatni etap: USA - Polska
poprzedni etap: Ameryka Pn i Pd
pozycja jachtu: zobacz mapę...

kontakt z załogą: tel. 0088 1631573710
back
hr-right-blank
news

5 państw w 4 dni

Z Gwatemali żeglowaliśmyy zaledwie 3 dni wzdłuż wybrzeża Salvadoru, Hondurasu i Nikaragui. Mimo zepsutej echosondy trzymaliśmy się w odległości 5-10 mil od brzegu, będąc przygotowanym na zryw lokalnego wiatru Papagallo, który potrafi dochodzić do 60 węzłów (11 w skali Beauforta) i tworzyć wyjątkowo strome fale. Tymczasem płyniemy spokojnie i codziennie jesteśmy w nowym państwie. Przy wyjściu z Gwatemali żegnają nas widoczne jeszcze z morza wulkany Wody i Ognia (Volcan de Agua i Volcan de Fuego). Wieczorem tworzą sie burzowe chmury i wychodzimy w morze w deszczu i przy blasku błyskawic. Już pierwszej nocy wpływamy na wody Salvadoru i z daleka widzimy łunę stolicy San Salvador.

W dzień jest gorąco... gorąco to za mało powiedziane - od godziny 10 rano upał jest nie do wytrzymania, słońce pali niczym palnik acetylenowy. Pokład parzy, więc polewamy go wodą i bijemy się o miejsce z cieniem. Tutaj trochę zasłonił żagiel, tutaj ponton... hmmm to koniec skrytek przed słońcem. W środku ciężko wytrzymać, szczególnie że wszystkie płyny chłodzące jakie posiadamy mają temperaturę około 35 stopni... Inwerter z 12V na 220 V nie działa, więc nie mamy też lodówki. Najgorzej jest od pierwszej do trzeciej, potem upał trochę słabnie i po zachodzie słońca około szóstej zaczynamy normalnie oddychać. W nocy nagrzany pokład powoli stygnie, ale w środku dalej jest sauna. Mimo otwartych luków prawie nie ma przewiewu. Nie da się zasnąć i dopiero około 3 nad ranem zapadamy w sen. No, ale nie będę przesadzał, zawsze można wskoczyć do wody lub wylać sobie wiadro wody na głowę :))) W Polsce zima, więc nie możemy narzekać.

Od Los Angeles przeżywamy rewolucję kulinarną. Zaczęliśmy poważnie łowić. Do tego warzywa, ryż i mamy obiad jak w pierwszorzędnej restuaracji. Dzisiaj przed obiadem jak na zamówienie łowimy niewielkiego tuńczyka - w sam raz na 4 osoby. Wrzucamy przynętę z powrotem do morza i ledwo Krzysiek z Marcinem mają czas na oprawienie tuńczyka już mamy drugą rybę, tym razem wypuszczamy ją na wolność. Bez lodówki, żeby się nie zepsuła musielibyśmy zrobić dla niej basen. Na deser pomarańcze i świeże ananasy.

Kolejnej nocy mijamy Honduras. Ten niewielki kraj posiada dostęp do Pacyfiku na długości tylko 30 mil i po 6 godzinach jesteśmy juz przy wybrzeżach Nikaragui.

Tropikalne noce są niezwykłe. W zasadzie można by się pokusić o stwierdzenie, że tutaj na niebie jest więcej gwiazd, lub my w Europie mamy embargo na ich oglądanie. Płyniemy powoli na żaglach, nie spiesząc się zbytnio - oszczędzamy paliwo i siebie samych. Ursus dodatkowo grzeje wnętrze jachtu.

Po lewej daleko łuna jakiegoś dużego miasta - chyba Leon lub Managua. Trochę bliżej światełka wiosek i małych miasteczek rozrzuconych jak korale po horyzoncie. Leżąc na rufie czujemy się jak w planetarium. Niebo po przekątnej przecina droga mleczna tak wyraźna, jakby rzeczywiście ktoś rozlał białą farbę. Po lewej na północy leży wywrócony do góry kołami i dyszlem Wielki Wóz i gdzieś nad horyzontem nisko majaczy gwiazda polarna. Do domu właśnie w tatmtym kierunku 12 000 mil w linii prostej. Po prawej Orion nistrudzenie strzela do Byka, blado-czerwono migocze Aldebaran. Znad horyzontu wstają gwiazdozbiory pamiętane z Hornu: Panna, Lew, i żeglarskie: Żagiel, Kompas i Rufa. Księżyc wstaje dopiero po północy i wynurza się dokładnie przed dziobem Starego. Za pierwszym razem pojawił się tak szybko i niespodziewanie, że przez ułamek sekundy kiedy kątem oka zobaczyłem światło przed dziobem rzuciłem się do nawigacyjnej do radaru spojrzeć czy widać echo tego statku.

Często w nocy odwiedzają nas teraz delfiny. Kiedy płyniemy na żaglach, słychać je już z odległości kilkudziesięciu metrów. Plusk i prychnięcia kiedy się wynurzają. Podpływają do jachtu i jak zwykle eskortują "Starego" przy dziobie. W nocy ich widok jest jeszcze bardziej niesamowity. Woda zawiera fluorescencyjny plankton który emituje zielonkawym swiatłem przy poruszeniu. Widzimy tylko świecący obrys delfinów śmigających koło burty. Wyglądają jak torpedy. Za rufą "Stary" zostawia świecący kilwater.

Po 4 dniach wieczorem dopływamy do zatoki Papagallo. Wiemy, że tutaj jest Marina Flamingo, pierwsza porządna żeglarska przystań od Acapulco. Znowu nie działa echosonda więc powolutku, wykorzystując mapy elektroniczne C-map i radar Simrada wchodzimy do zatoki. Na dziobie Krzysiek z Claudia penetrują ciemność wielkim reflektorem w poszukiwaniu rozstawionych sieci. W świetle lampy widać dziesiątki latających ryb, które śmigają koło jachtu. Kiedy dopływamy w pobliże mariny badamy głębokość tradycyjną metodą - sondą ręczną. W końcu kotwica dotyka dna i idziemy spokojnie spać.

Niestety rano dowiadujemy się że marina nie istnieje. Historię opowiada nam Heinz, Niemiec mieszkający tu od 13 lat. Została zamknięta przez policję. 5 lat temu Amerykanin Mc Kee zamienił dziurę z błotem w piękną marinę dla żeglarzy i wędkarzy sportowych. Teren koło zatoki jest niezwykle atrakcyjny i marina stała się solą w oku miejscowych władz i koncernów turystycznych. Pod pretekstem zanieczyszczenia środowiska marina została zamknięta rok temu w nocy przez uzbrojony oddział specjalny policji, a cały sprzęt został wyrzucony na ulicę. Teren został skonfiskowany. Już dzisiaj wiadomo, że będzie tu budowana wielka marina, a teren wokół jest już sprzedany pod budowę hoteli i apartamentów. Nie możemy więc zejść na ląd, ponieważ nie ma tu odprawy granicznej i celników.

Musimy wypływać - przy wyjściu z zatoki zatrzymujemy się na godzinę na nurkowanie. Przejrzysta na 20 metrów woda i mnóstwo ryb. Gdzieś przy dnie wolno porusza się niewielki rekin. Zapominamy o niefortunnej marinie i ruszamy znowu w morze.

Dominik Bac, 2007-02-20 (oprac. E.B.)

hr-left

Uwaga! Relacja objęta jest prawami autorskimi. Nie można wykorzystywać jej treści bez zgody autora.

ostatnia aktualizacja: 2009-04-21, 07:56
wiadomosci-i-relacje  2007-07-17
shim
hr-right-blank
logo
Informacja prasowa
Już 3 sierpnia 2007 r.
odbędzie się uroczyste...
hr-right
logo
Informacja prasowa
W cztery lata od ostatniego
przepłynięcia z Panamy...
hr-right
dominik-bac
Relacja Dominika Baca
Golfito opuszczamy
w pośpiechu. Jesteśmy już...
hr-right-blank

nowe-zdjecia  2007-02-24
shim
hr-right-blank
galeria53
USA: Mariposa Grove
fot. Dominik Bac
Rozmiar: 36 pozycji
hr-right-blank

ktora-godzina   
shim
hr-right
 
sponsorzy główni
patroni medialni
sponsorzy oficjalni
patroni honorowi
organizator
sponsorzy specjalni
L. Jarzębski
Wojewoda
Śląski
F. Kuźnik
Rektor AE
w Katowicach
E. Knapik
Rektor AM
w Katowicach
M. Zembala
Dyrektor ŚCCS
w Zabrzu
W. Zieliński
Rektor PŚ
w Gliwicach
Z. Frankiewicz
Prezydent
miasta Gliwice
QNT Northwest Passage Jubilee Voyage
www.amundsen.pl

info@grupaoutdoor.com
credits www.sccs.zabrze.pl www.onet.pl www.splot.pl www.wats.com.pl www.komel.katowice.pl www.fotoland.pl www.ae.katowice.pl www.minova.pl www.navo.pl www.simradyachting.com www.am.katowice.pl www.jaudt.de www.chlebpolski.pl www.c-map.pl www.sony.pl www.polsteam.com.pl www.polsl.pl www.trenerzy.pl www.qnt.pl www.ursus.com.pl www.um.gliwice.pl www.katowice.uw.gov.pl www.alpinus.pl www.webasto-marine.com www.um.gliwice.pl www.floatcam.pl www.colmex.pl www.foton.kalisz.pl www.grupaoutdoor.com www.polsl.pl www.sew-eurodrive.pl www.nationalgeographic.pl www.splot.pl www.idziemy.net www.rzeczpospolita.pl www.polsteam.com.pl www.zagle.com.pl www.travelpr.pl www.peli.com.pl www.ae.katowice.pl