shim
QNT Northwest Passage Jubilee Voyage 2006/ 2007
dobiega końca! Zobacz trailer filmu "W poszukiwaniu
legendy" (WMV, 7 MB).

» Rejs Roku » Wyprawa Roku » "Stary" pokonał Przejście
» Powitanie "Starego" w Vancouver » Roald Amundsen
» Northwest Passage
jacht: S/Y "Stary" (wyw. SPS 2189)

ostatni etap: USA - Polska
poprzedni etap: Ameryka Pn i Pd
pozycja jachtu: zobacz mapę...

kontakt z załogą: tel. 0088 1631573710
back
hr-right-blank
news

Cambridge Bay - Tuktoyaktuk - Kaktovik

Zatoka Coronation - płaskie brzegi, jednostajny rytm codziennych czynności - wachta, kambuz, koja. Kabinę, która zajmujemy z Tomkiem nazywam pieszczotliwie "Kryptą". Ciemna nora wypełniona jest naszymi sztormiakami, a do koi wchodzi się jak do trumny, aby zapaść się w niebyt wypełniony szumem Diesla - czasami wydaje mi się, że uczestniczę w jakimś procederze przemytniczym i ciągle zadaje sobie pytanie czy to właśnie jest ta przyjemność żeglowania - "gdzie ta koja wymarzona w snach". Dodatkowo kilka dni temu niewypompowana zęza przypuściła atak na nasza kabinę - woda wylała się na podłogę w "krypcie" i pod koję. Na domiar nieszczęść zawartość zęzy to woda morska zmieszana z olejem wyciekającym z przekładni.... Codziennie w zależności od natężenia eksploatacji silnika dolewamy od 1-3 litrów oleju, który poprzez nieszczelny zimmering wycieka do zęzy. Wszystko w białej oleistej mazi - podłoga, zapasy jedzenia pod moją koją, czapka, rękawiczki, buty, które spadły z wieszaka...

Po drodze przez Zatokę Coronation mijamy opuszczone stacje radarowe. W latach zimnej wojny rząd USA przy współpracy z Kanadą stworzył linie stacji radarowych tzw. DEW Line (Distant Early Warning Line - Linia Wczesnego Ostrzegania) Radary, rozciągające się od Alaski aż po wyspę Devon, tworzyły parasol ostrzegawczy przed radzieckimi rakietami dalekiego zasięgu. Najkrótsza linia ich lotu biegła by właśnie nad obszarami Arktyki. Każda ze stacji składała się z grupy potężnych czasz radarowych wymierzonych w kierunku bieguna, kilka domków dla obsługi i pasu startowego dla samolotów. Pod koniec lat osiemdziesiątych zaczęto likwidować kolejne bazy i wiele z nich dzisiaj jest opuszczonych stanowiąc milczące świadectwo zimnej wojny. Kilka z nich - tych największych i położonych w pobliżu osiedli ludzkich jak np. w Cambridge Bay, Barrow czy Kaktovik - ciągle czuwa obserwując północne niebo.

Po trzech dniach kambuza znowu mam wachtę nawigacyjna. Tym razem kambuz był dla mnie katorgą. Po wyjściu z Cambridge Bay Agnieszkę, Jacka i mnie dopadło jakieś zatrucie pokarmowe, które trzymało nas przez około 2 dni z lżejszymi lub cięższymi objawami - gotowanie w tych warunkach mogło oznaczać tylko jedno - ewakuacja na pokład i hołd dla Neptuna.... Prawdopodobnie powodem była nieprzygotowana woda, której używaliśmy do mycia zębów. To przykład jak nadmierna dbałość o higienę może się źle skończyć.

W ciągu dnia mila niespodzianka. Na telefon satelitarny dzwoni do nas "Nekton" (są około 80 mil na zachód od nas) i podają nam najświeższe informacje o pogodzie. Później Tomkowi udaje się jeszcze połączyć z Kaziem przez radio.

Zatoka Amundsena

Wchodzimy na wody Zatoki Amundsena - to właśnie tutaj jesienią 1905 roku Gjoa napotkała pierwszy statek płynący z Pacyfiku - wielorybnik z San Francisco. Spotkanie oznaczało, że Przejście Północno Zachodnie zostało ostatecznie przebyte. Na pamiątkę tego spotkania zatokę nazwano imieniem Amundsena. Pomimo, że Gjoa znajdowała się już na znanych wodach do Cieśniny Beringa ciągle pozostawało wiele mil. Amundsenowi udaje się jeszcze dopłynąć w okolice delty rzeki Mackenzie, gdzie czeka go jeszcze jedno - tym razem przymusowe - zimowanie. Korzystając z okazji decyduje się na wypad saniami przez alaskańską tundrę, aż do Fortu Eagle skąd nadaje światu informację o zdobyciu Przejścia.

Zorza

Jesteśmy już za Cape Bathrust - morze spokojne, dzisiaj był piękny zachód słońca, jak na jeziorach. Poddając się euforii wyskoczyliśmy z Tomkiem na pokład tylko w slipkach i krótkich spodenkach, na bosaka i w okularkach przeciwsłonecznych - temperatura około 12 stopni Celsjusza choć to morze Beauforta we wrześniu - lokalne babie lato...

Teraz w nocy jest minimalnie chłodniej, za to od wczoraj towarzyszy nam zorza polarna - aurora borealis - niesamowite zjawisko, jakby pomalowane barwnymi wstęgami niebo. Dzisiaj w ciągu dnia pytam się Tomka: "Wczoraj była zorza czy mi się śniło???". "No przecież budziłem Cię..." - tak to jest, jak się mieszka w krypcie wypełnionej szmerem Ursusa...

Dzisiejsza zorza jest piękna - seledynowe wstęgi i pasy zmieniają się co chwile, biegnąc z południa na północ ku biegunowi - tam jest jeszcze jasna poświata i zorza roztapia się w niej.... Kolejnej nocy zorza stara się przebić atrakcyjnością samą siebie - niebo dosłownie płonie w ferii kolorów - seledynowa zieleń, purpura, fiolet. Spektakl rozgrywa się dokładnie nad masztem "Starego". Stoimy wszyscy na pokładzie gapiąc się w niebo, jest zgoda w ocenach - zorza jest absolutnie ekstra.

Sklep w Tuk

Tuktoyaktuk - wchodzimy rano miedzy niskimi lagunami, świeci piękne słonce temperatura około 20 stopni - wrześniowa piękna pogoda. Sklep - na morzu wyjaławiamy się, więc jesteśmy gotowi na przyjęcie nowych bodźców. Biegniemy do sklepu, bach otwierają się drzwi i stoi przed nami świat cywilizacji - znane marki, szum lodówek i wentylacji, terminale gdzie można zapłacić karta.... Chodzę po sklepie bez sensu, pasę oczy kształtami produktów, które sprawiają, że czuje się jak w domu. Kolory, kształty zapachy - słodycze, kolorowe opakowania, napoje gazowane w lodówkach, o Boże! co to? - w grillu obracają się kurczaki - skrzydełka, nóżki, piersi.... zawieszam się.. Obok Jacek stoi z paczka kabanosów, Skalma dotyka kiełbasek.... Czuję się jak dziecko w gwiazdkowy wieczór - przede mną tysiąc prezentów, trzeba tylko wybrać... Co dzisiaj na śniadanie, kiełbasa czy jajka?.. Wygrywają kiełbaski - stoimy burta w burtę z "Nektonem", więc pożyczamy od nich rewelacyjnego grilla i Kostek przyrządza kiełbaski z cebulą, mmm... palce lizać.

Niebiesko

Sam dotyk ziemi sprawia niewysłowioną radość, chciałbym chodzić na bosaka, tarzać się po ziemi i cieszyć się jej obecnością. Do tego słonce ciepłe słońce i delikatny wiatr. Tuktoyaktuk wygląda jakby świat o nim zapomniał a dzisiaj na pewno jest to jeden z niewielu dni, w których to miasteczko da się lubić... Czuje zapach lądu - czuć go już z morza, trawa, rozgrzana słońcem ziemia.

Po prysznicu w ośrodku zdrowia wracam powoli na jacht idąc wzdłuż brzegów zatoczki. Morze jest płaskie wieje delikatny wiatr, idę tylko w koszulce - jest bajkowo. Niebieskie niebo, niebieskie morze, wogóle jest niebiesko:))) Jak zadziwiający jest ten rejon świata - raz deszcz, śnieg, zimno i mgła za kilka godzin słonce i cisza. Kiedyś w jakiejś książce chyba "Niebieska droga" Kennetha przeczytałem, że człowiek, który chce odnaleźć swój wschód i zachód musi przejść przez Północ. Jest cos niesamowitego w tych miejscach pozornie wypełnionych pustka, czystość spojrzenia, horyzont niezaburzony żadnymi przeszkodami, gdzie wzrok może biec niczym nieskrępowany.

Wśród ludzi, którzy tu żyją odkrywam też nieskrępowaną niczym radość z życia i obcowania z drugim człowiekiem. Co jakiś czas koło jachtu ktoś się zatrzymuje: Dzień dobry, skąd jesteście, co tu robicie, padają proste szczere pytania.Jimmy oferuje załodze "Nektona" prysznic w bazie operującej platformami wiertniczymi na morzu Beauforta. Propozycje pomocy są proste i szczere, nie mają drugiego dna.

W nocy jadę z Łukaszem z "Nektona" do bazy barek, aby dowiedzieć się jak wygląda prognoza lodowa do Point Barrow. Pożyczam rower od jednego z miejscowych chłopaków, którzy do późnej nocy obsiadają pokład jachtu. Jeden z nich pojedzie pokazać nam drogę. Jedziemy szutrową szosą, jest ciemno i ciepło, nad nami wiruje zorza, ja mam siodełko dla 10 latka, a Łukaszowi przeskakuje łańcuch - humory dopisują, rozpędzamy się z górki i jedziemy we trojkę bez trzymania kierownicy... Przypominam sobie rowerowe wypady ze Sławkiem w szkole podstawowej i pytam małego łobuza czy tak późno może wychodzić z domu - dobiega 2 w nocy. Odpowiada ze on się kładzie o 9, ale już o 11 wyłazi przez okno - świat taki duży a metody wszędzie takie same:))))

Prognozy brzmią, jakby napisane dla nas, korzystne niezbyt mocne wiatry przez następne kilka dni i co najważniejsze długoterminowa prognoza lodowa zapowiada odsuniecie lodów od brzegu, co powinno nam pozostawić wąski pas wody, aby prześlizgnąć się na zachód. Rano żegnamy uśpione Tuk i ruszamy na zachód.

Hamak

Morze Beauforta - rano piękna pogoda, przejrzyste powietrze w oddali widać ośnieżone szczyty przepaścistych gór. Góry Brooksa i pasmo Romanzof najwyższy szczyt to Mount Michelson sięgający około 2500 metrów - są to najdalej na północ wysunięte góry o charakterze alpejskim. Jak zwykle żałuję, że nie mamy więcej czasu, żeby zatrzymać się przy eskimoskiej wiosce i zrobić kilkudniowy wypad w góry - może spróbować przedostać się na drugą stronę gór do Parku Narodowego Gates of Arctic (Bramy Arktyki). Nie tym razem.

Jest kolejny "upalny" dzień, więc wyciągam hamak i wieszam go między sztagiem i wantą. Przez chwilę zastanawiam się czy to nie profanacja - hamak na morzu Beauforta? Cały dzień na pokładzie sielanka, hamak, muzyka, Jacek przygotowuje na obiad kurczaka kupionego w Tuktoyaktuk. W takiej atmosferze wchodzimy w pole lodowe, którego spodziewamy się dokładnie na tej pozycji. Lawirujemy między kawałkami lodu, na razie to około 1/10, więc nie musimy redukować prędkości. Zaskakuje wysokość niektórych kier dochodząca do 3 i więcej metrów - to wieloroczny lód.

Kamera

Sławek korzystając z dobrej pogody zakłada na salingu kamerę, która ma pozwolić nam nawigować w polach lodowych. Pomysł, z którego śmialiśmy się jeszcze w Polsce - kamera, joystick i plazma okazuje się działać doskonale. Z wysokości około 8 metrów nad woda dużo lepiej można wybrać skomplikowaną drogę wśród pola lodowego, dodatkowo możemy sterować z wewnątrz. Nawigacja to teraz gra komputerowa, na ekranie emocjonujemy się pokonywaniem lodowego labiryntu. Kamera pozwala nam ocenić sytuację na około 2-3 kable, na większą odległość szukamy wolnych kanałów wody za pomocą radaru.

Kaktovik

Późnym wieczorem dochodzimy do Kaktovik - ilość świateł z daleka przypomina całkiem spore miasteczko, chociaż z mapy wynika, że to zaledwie kilka chałup - ech, te Stany....Przez lornetkę widzimy zabudowania jakby hangarów, i ogromne anteny, zastanawiam się czy to nie jakaś strefa wojskowa.

Dochodząc do miasteczka niespodziewanie ktoś wzywa nas przez UKF, jakoś dziwnie zestresowany, podaję naszą nazwę i sygnał wywoławczy, na szczęście to tylko kapitan barki zainteresowany nieoczekiwanymi gośćmi. Próbujemy dojść do brzegu, ale raz po raz grzebiemy się na mieliźnie i kotwiczymy w końcu około 8 kabli od brzegu, do tego pogoda raptownie się zmienia i w ciągu 15 minut cały świat tonie w wilgotnej mgle. Zrzucamy ponton i jak przez mleko jedziemy na barkę. Oficer wachtowy tłumaczy nam bardzo wnikliwie technikę nawigowania do Point Barrow - musimy trzymać się jak najbliżej brzegu, i jeżeli to możliwe chować się za wyspy. Oznacza to, że będziemy żeglowali po bardzo płytkiej wodzie. Ponawiam pytanie o prognozy lodowe -"They are'nt reliable, what you need is just to be sticked to the land. You'll be fine". (Nie są wiarygodne, musicie się tylko przykleić do brzegu i będziecie w porządku). Umawiamy się, że rano wypłyniemy razem z nimi i aż do Prudhoe Bay będziemy szli tuż za barką. Stwierdzamy, że lepiej zaufać lokalnej wiedzy niż mapom tworzonym z obrazów satelitarnych.

Dominik Bac, 2006-09-11 (oprac. Gosia Seruga)

hr-left

Uwaga! Relacja objęta jest prawami autorskimi. Nie można wykorzystywać jej treści bez zgody autora.

ostatnia aktualizacja: 2009-04-21, 07:56
wiadomosci-i-relacje  2007-07-17
shim
hr-right-blank
logo
Informacja prasowa
Już 3 sierpnia 2007 r.
odbędzie się uroczyste...
hr-right
logo
Informacja prasowa
W cztery lata od ostatniego
przepłynięcia z Panamy...
hr-right
dominik-bac
Relacja Dominika Baca
Golfito opuszczamy
w pośpiechu. Jesteśmy już...
hr-right-blank

nowe-zdjecia  2007-02-24
shim
hr-right-blank
galeria53
USA: Mariposa Grove
fot. Dominik Bac
Rozmiar: 36 pozycji
hr-right-blank

ktora-godzina   
shim
hr-right
 
sponsorzy główni
patroni medialni
sponsorzy oficjalni
patroni honorowi
organizator
sponsorzy specjalni
L. Jarzębski
Wojewoda
Śląski
F. Kuźnik
Rektor AE
w Katowicach
E. Knapik
Rektor AM
w Katowicach
M. Zembala
Dyrektor ŚCCS
w Zabrzu
W. Zieliński
Rektor PŚ
w Gliwicach
Z. Frankiewicz
Prezydent
miasta Gliwice
QNT Northwest Passage Jubilee Voyage
www.amundsen.pl

info@grupaoutdoor.com
credits www.sccs.zabrze.pl www.onet.pl www.splot.pl www.wats.com.pl www.komel.katowice.pl www.fotoland.pl www.ae.katowice.pl www.minova.pl www.navo.pl www.simradyachting.com www.am.katowice.pl www.jaudt.de www.chlebpolski.pl www.c-map.pl www.sony.pl www.polsteam.com.pl www.polsl.pl www.trenerzy.pl www.qnt.pl www.ursus.com.pl www.um.gliwice.pl www.katowice.uw.gov.pl www.alpinus.pl www.webasto-marine.com www.um.gliwice.pl www.floatcam.pl www.colmex.pl www.foton.kalisz.pl www.grupaoutdoor.com www.polsl.pl www.sew-eurodrive.pl www.nationalgeographic.pl www.splot.pl www.idziemy.net www.rzeczpospolita.pl www.polsteam.com.pl www.zagle.com.pl www.travelpr.pl www.peli.com.pl www.ae.katowice.pl