2007-07-06, 15:00
Atlantyk pokonany. Nowa sytuacja na mapie
Atlantyk pokonany. Po wypłynięciu z Azorów Stary i załoga Tomka w rekordowym czasie dotarli do brzegów Starego Kontynentu i obecnie cumuja na północy Francji w Cherbourgu. Został pobity tez rekord dobowego przelotu jachtu. Z zatoki Biskajskiej relacjonuje Krzysiek: "Neptun nas tu ostro trzyma, ale my sie tez nie poddajemy bez walki. Jedziemy po wodzie 7 wezlow ale pod przeciwny prad i względem lądu przesuwamy się ledwie 1,5 węzła. Sam przelot był OK, było przez 3 dni 7-8 B, ale w plecy więc mielismy rekordowe przeloty od 12 do 12 182 Mile !!! Prąd powoli puszcza więc niedługo wchodzimy do Cherbourga i świętujemy przebycie Atlantyku.
Tomek wraz z 3 osobową załogą (Kasia, Michał, Krzysiek) pokonali trasę z Miami do Cherbourga w czasie 2 miesięcy po drodze znajdując czas na zwiedzanie Bahamów, Bermudów i wysp Azorskich. Z Cherbourga Stary wróci do Polski odwiedzając Londyn, Amsterdam i Cuxhaven.
Wg relacji załogi opracował: Dominik Bac
Nowa sytuacja na mapie: amundsen.pl/mapa/
2007-06-04, 12:00
Atlantyk - najdłuższy etap bez zawijania do portów
W czasie krótkiego pobytu na Bermudach załoga Starego przygotowywała się do najdłuższego etapu bez zawijania do portów w czasie całej wyprawy. Odległość z Hamiloton do Ponta Delgada to około 1800 Mm więc załoga Tomka spędzi na morzu prawie 3 tygodnie. W czasie przelotu Stary będzie miał kontakt z lądem za pośrednictwem radia HF więc liczymy na pomoc radioamatorow którzy przekażą nam aktualną pozycję jachtu.
- uff, pisze juz nareszcie z Bermudow, stoimy elegancko na ktowie w calym mrowisku jachtow,kolo polonijnego ; Kilka jachtow szykuje sie do skoku na Azory, a kilka juz poplynelo, wszystkie tworza tu siec informacyjna o pogodzie na trasie via HF radio i jaknajbardziej bierzemy w tym udzial. Ponadto staramy sie codziennie przekazac pozycje przez roznych krotkofalowcow. Teraz kilka slow o przelocie z Freeport. Prognoza dlogoterminowa byla marna, wiec wyplynelismy z Bahamow o jeden dzien wczesniej... tak na zapas, ale niestety wiatr z NE trzymal caly czas, wiec ile sie dalo z golfsztromem to pojechalismy na polnoc, ale pozniej byla juz tylko opcja silnik + zagle, coby "Staruch" plynal w miare ostro. Na poltorej doby (170 mil) od hamilton zaczelo wiac 30 Kts. z NW rzecz jasna, wiec dobe stalismy w dryfie bo bez sensu bylo gdziekolwiek sie ruszac, pozniej jak siadlo wplynelismy do St George na polnocy Bermudow, bo tu jest odprawa dla jachtow, no i stoimy od niedzieli rano na kotwie.
Postoimy tu do czwartku, bo musimy odpoczac przed kolejnym przelotem. Troche oberwaliśmy plynac na Bermudy. Jacht jest w absolutnym porzadku, wymienilismy olej i filtr oleju, a 25.05 zerwal sie pasek klinowy od alternatora rozruchowego, to go tez zmienilismy. Zmienilismy tez olej w autopilocie (ISO 32), czyli dziala wszystko OK. Ze spraw, ktore mamy tu do zalatwienia to pozostalo tylko tankowanie i zakup wody. Jak tylko odpoczniemy to bedziemy naginac jak dziki przez atlantyk, chociaż obecnie pada deszcz i wali wiatrem oczywiscie z NE
Pozdrawiam Tomek
Krzysiek opowiada o miłym przyjęciu w Hamilton:
- Na Bermudach spotkaliśmy się z wyjątkową życzliwością wlasciciel myjni Bull's Head Car Care Centre w Hamilton, dal nam 2 beczki na paliwo i zorganizowal zaopatrzenie dla nas na przelot. The Market Place podarowano nam voucher na jedzenie, ktore zorganizowal Art Riviere :) Thanks ! :)))
opracował: Dominik Bac
2007-04-16, 22:00
"Stary" na Kajmanach i rusza na Kubę
Ralacja załogi: - Przelot z Kolumbii był wyjątkowo korzystny. Mimo, że spodziewaliśmy się silnych przeciwnych wiatrów, pasat lekko osłabł dosłownie w dniu naszego wypłynięcia i na Kajmany dopłynęliśmy w świetnej żeglarskiej pogodzie bajdewindem, włąaczając przez 750 mil silnik tylko raz. Na Kajmanach szybki postój i niestety nie zobaczymy największej atrakcji - nurkowania z ogończami w Stingray City. Planowaliśmy nurkowanie na dzisiaj, niestety przyszedł front z tropikalnym sztormem i musimy uciekać z wyspy, ponieważ kotwiczenie jest bardzo niebezpieczne, o brzegi wyspy rozbijają się fale wystrzeliwując fontanny wody na kilkanście metrów. Wczoraj wszyscy nurkowaliśmy w rewelacyjnych jaskiniach z piękną przejrzystością wody, a wieczorem mieliśmy okazję uczestniczyć w mszy gospel, która przypominała musical. W tej chwili ruszamy w kierunku Kuby.
2007-03-26, 00:00
"Stary" już w Kolumbii (Cartagena de Indias)
Dominik Bac: - Dopłynęliśmy wczoraj późnym wieczorem. Po rajskim pobycie na San Blas i wizycie u ziomków Indian Kuna, Atlantyk dał nam trochę popalić - nic specjalnego, ale dwa dni pod wiatr i spore fale wytrzepały nas solidnie. W tej chwili odpoczywamy i planujemy krótki czas w Kolumbii.
2007-03-14, 08:00
"Stary" po pobycie w Panamie rusza na San Blas
- Po kilkudniowym pobycie w Panamie wypływamy w kierunku archipelagu San Blas i Kolumbii. Czas w Panamie minął nam wyjątkowo. Po pierwsze świętowaliśmy fakt że Stary stał się pierwszym polskim jachtem który opłynął obie Ameryki. Miłą niespodzianką było spotkanie na kotwicowisku polskiego katamaranu "Wyspa Szczęśliwych Dzieci" z Kaziem i Nel. Druga strona pobytu to niestety dużo formalności związanych z przejściem wielkiego kanału i jak zwykle naprawy. Kanał Panamski tym razem nie chciał nas przepuścić łatwo. Wyjątkowo gorący dzień i ogromna jak na Starego prędkość zadana przez pilota sprawiły że przegrzało się chłodzenie silnika i musieliśmy rzucać awaryjnie kotwicę w środku kanału. Na szczęście potem już poszło lepiej i wieczorem po pokonaniu śluz Gatun byliśmy po ponad pół roku z powrotem na Atlantyku. W czasie pobytu w Panamie zdołaliśmy też odwiedzić okolice najwyższego wulkanu w Panamie - Baru i dotrzeć do mało znanego plemienia indian Embera zamieszkujących tereny przesmyku Darien zwanego biegunem dżungli. Teraz po kilku dniach technicznych ruszamy na San Blas.
2007-03-03, 23:00
"Stary" pierwszym polskim jachtem, który opłynął obie Ameryki!
Dominik Bac: - Witam wszystkich! Właśnie dotarliśmy do Panamy i stoimy na kotwicy przy wyspie Flamenco. Przekraczając linię Kanału Panamskiego w Balboa "Stary" stał się pierwszym polskim jachtem, który opłynął obie Ameryki! Chcieliśmy pogratulować wszystkim osobom, firmom i instytucjom, a w szczególności załogom wypraw QNT Northwest Passage 2006/ 2007 i Cape Horn Antarctica 2002/ 2003. Teraz przygotowujemy się do przejścia Kanału Panamskiego - tym razem z zachodu na wschód. Przed nami kilka dni formalności związanych z Kanałem, załatwianiem pozwoleń i wiz na wjazd do Kolumbii. Zapraszam do relacji z ostatnich dni rejsu od Golfito do Panamy. Do usłyszenia! Z pokładu jachtu "Stary", Dominik Bac. Więcej: Relacja Dominika.
2007-02-25, 21:00
"Stary" opuszcza Kostarykę i płynie do Panamy
Jutro nad ranem "Stary" opuści bogate wybrzeże Kostaryki. Załoga ma już za sobą odprawę paszportową i celników. Przelot do Panamy powinien trwać 4-5 dni. Więcej: Relacja Dominika z Kostaryki.
2007-02-18, 12:00
Rekord wyprawy - "Stary" odwiedził 5 krajów w 4 dni!
- Szczęśliwie dopłynęliśmy do Puerto Quepos w Kostaryce. Jest już naprawdę tropikalnie. Stary stoi na kotwicy w zatoce otoczonej zielonymi brzegami. W oddali w chmurach giną wierzchołki wulkanów. Przelot z Gwatemali minął spokojnie i pobiliśmy jednocześnie chyba rekord wyprawy - czyli 5 krajów w 4 dni: Gwatemala, Salvador, Honduras, Nikaragua i Kostaryka. Tym razem mieliśmy szczęście i udało nam się uniknąć sztormowych wiatrów, znanych jako Papagallo, wiejących z siłą do 11 w skali Beauforta i tworzących wielkie fale. Wiatry te nie są przewidywalne w prognozach, dlatego zdecydowaliśmy się na nieco dłuższą drogę wzdłuż wybrzeża, płynąc nie dalej niż 5 mil od lądu. Kostaryka jest nazywana Szwajcarią Ameryki Centralnej, a głównym źródłem dochodu kraju jest turystyka... i to czuć. Codziennie na morzu widzieliśmy kilkadziesiąt łodzi tzw. Sportfishers - do połowu Marlinów i Żaglic. W marinach praktycznie nie widać jachtów - jedynie luksusowe łodzie. Policzyliśmy ostatnio, ile jachtów spotkaliśmy na morzu od wypłynięcia z Vancouver, nie licząc tych stojących w marinach i żeglujących w zatoce San Francisco - 5! Niewiele, jak na 5000 mil wybrzeża Pacyfiku. Po wczorajszym dniu technicznym - tankowanie, próba naprawy echosondy i przetwornicy 12-220 [V], dzisiaj pozwoliliśmy sobie na pół dnia leżakowania w Parku Narodowym Manuel Antonio, który jest położony 5 km od naszego kotwicowiska. Pozdrawiamy serdecznie z Kostaryki, w imieniu zalogi Starego - Dominik Bac. Jutro wieczorem załoga wypływa w kierunku Golfito przy granicy z Panamą i powinna być w strefie Kanału Panamskiego za ok. 10 dni.
2007-02-17, 12:00
Załoga wreszcie po odprawie w Puerto Quepos w Kostaryce
Kostaryka nie przyjęła "Starego" początkowo zbyt przyjemnie. Relacjonuje Marcin Sanetra: - Po 4 dniach płynięcia zatrzymaliśmy się w jednym porcie, ale okazało się, że tam nie możemy się odprawić, więc płynęliśmy kolejny dzień do następnego portu. Tam nawet nie pozwolono nam wejść na pomost, bo przecież nie mieliśmy odprawy i pieczątek w paszportach (za pomoc w załatwieniu tych spraw papierowych chcieli $400), więc popłynęliśmy do Puerto Quepos i wreszcie udało się wszystko zalatwić!
2007-02-15, 22:00
Tłusty czwartek na "Starym" u wybrzeży Kostaryki
Jak donosi załoga, na "Starym" nie było wystarczającej ilości składników, by przyrządzić pączki na tłusty czwartek, ale za to były bardzo smaczne naleśniki! Nowa pozycja jachtu jest na mapie.
2007-02-14, 23:00
"Stary" dopłynął szczęśliwie do wybrzeży Kostaryki
Przez ostatnie dni jacht minął Salwador, Honduras i Nikaraguę. Teraz "Stary" płynie po wodach Kostaryki, a załoga nurkuje z kolorowymi rybami.
2007-02-05, 09:00
Eksploracja Selvy Lacandona (Dżungla Lakandonów)
- Wróciliśmy właśnie z kilkudniowej eksploracji Selvy Lacandona (Dżungla Lakandonów) w Meksyku. Chwilowy odpoczynek od jachtowych spraw dobrze nam zrobił. W czasie krótkiego czasu na lądzie odwiedziliśmy Acapulco i następnie skierowaliśmy się do stanu Chiapas, znanego z żywej do dzisiaj kultury Indian - potomków Majów. Naszym celem było dotarcie do najdalszego zakątka dżungli meksykańskiej, położonej wzdłuż rzeki Usumacinta. To wlaśnie tutaj znajdują się jedne z najbardziej niezwykłych ruin cywilizacji Majów - slynne z pięknych reliefów i wielkich piramid Palenqué, zagubione w Dżungli Lakandonów antyczne miasta Bonampak i Yaxchilan. Już wkrótce dżunglowe opowieści i zdjęcia o małpach, wężach, ostatnich Indianach i ich zwyczajach. Pozdrawiamy wszystkich z San Cristóbal de las Casas, Claudia, Krzysiek, Marcin i Dominik.
2007-01-05, 12:00
"Stary" w Bahía Tortugas, na półmetku do Cabo San Lucas
Po pobycie w Ensenadzie i gościnie u Tomka Lewandowskiego, "Stary" wyruszył dalej na południe i za parę dni planuje dotrzeć do portu Cabo San Lucas na samym końcu półwyspu kalifornijskiego. Aktualnie (informacja sprzed paru minut) załoga cumuje w Bahía Tortugas, w połowie drogi z Ensenady do Cabo San Lucas. Żeglarze wspominają wczorajsze nurkowanie z fokami, a także spacery ze słoniami morskimi.
2006-12-30, 15:00
"Stary" powita Nowy Rok w meksykańskim Ensenada, Baja California
Ensenada - to miasto w północno-zachodnim Meksyku, w stanie Baja California, na Półwyspie Kalifornijskim, leżące nad zatoką Todos Santos (Ocean Atlantycki). Zamieszkuje je ok. 314,3 tys. mieszkańców. Załoga "Starego" planuje spędzić w nim Sylwestra, a zaraz potem wypłynąć dalej na południe. Do czasu zabawy nasi żeglarze będą trochę pracować, kreślić plan rejsu i załatwiać różne sprawy formalne.
2006-12-28, 12:00
Święta pod palmami, a Sylwester w Meksyku
Załoga "Starego" spędziła Święta na Santa Catalina Island, 25 mil od L.A, cumując w Two Harbors. Było nurkowanie w rejonie Ship Rock, samotnej skały stojącej ok. 2 mile od wyspy, na środku morza. Nurkowanie jak w basenie, pływanie pomiędzy lasem wodorostów rosnącym na 20-tu metrach. Relacjonuje Dominik: - Cały las faluje, a my fruwamy między pniami razem z rybami. Żółta rybka Garibaldi lubi podpłynąć do maski i zajrzeć nam prosto w oczy. Sławek odpalił dzisiaj paralotnię i wykonał jeden lot z bardzo fajnego miejsca do latania, na końcu wylądował na szczycie góry i pół wioski myślało, że rozbił się. Jutro liczymy na dobra pogodę, Sławek chce latać od rana, ja pójdę z Maćkiem polować na langusty, żeby było co jeść na wigilijnym stole. Koło 6 p.m. zaczynamy wigilię na jachcie, a potem przeniesiemy się po 2-3 godzinach na ląd pod palmę. Wyspa nas oczarowała. Stoimy w przepięknej zatoce, na brzegu palmy, plaża, wielki świecący w nocy napis 'Ho ho ho Santa Claus' - wygląda jak wymarzone miejsce na Święta. Wypływamy jutro z Catalina i płyniemy planowo do Ensenada w Meksyku, powinniśmy tam być we wtorek wieczorem.
2006-12-20, 00:00
"Stary" już na Long Beach w Hrabstwie Los Angeles
Po 3-dniowym przelocie jacht dotarł do Los Angeles i stoi na Long Beach. "Stary" cumuje przy Guest Dock, ale za parę godzin zostanie przestawiony do mariny w Cabrillo. Załoga w tym czasie wypoczywa. Ponieważ prawie nie działa łączność satelitarna Iridium, kontakt ze "Starym" jest ostatnio trudny. W San Francisco nie udało się naprawić sprzętu, ze względu na wygórowane koszty i co najważniejsze - brak gwarancji, że po naprawie instalacja będzie z powrotem działać.
2006-12-02, 13:00
Delfiny dokazują, gdy "Starego" czują
Załoga jest już kilkadziesiąt mil do Point Rayes, czyli bardzo blisko San Francisco. Być może już dzisiejszego wieczoru uda jej się wpłynąć do Golden Gate o zachodzie słońca. "Stary" płynie najczęściej z prędkością 5-6 węzłów, ale ostatniego dnia pogoda była, jak na zamówienie - zimno, ale za to piękne słońce i wiatr 6°B "w plecy"! W takich warunkach prędkości jachtu na pełnych żaglach dochodzą do 12 węzłów. Dominik opowiada: - Jedziemy do San Francisco szybko, a od wczoraj płynie z nami stadko delfinów, dobry znak, bawią się przy jachcie, skaczą, itp. Dzisiaj dały już pełny pokaz - wyskoki z fal przed dziobem jachtu.
2006-12-01, 11:00
Astronauci na "Starym" witają Kalifornię
Jacht zbliża się do Kalifornii, płynie pod umiarkowanie silny (20 kt) wiatr południowy, na silniku. Życie płynie w rytmie Ursusa, który jest wyłączany dwa razy dziennie na posiłek. Powietrze trochę cieplejsze, więc nastroje też dobre. Załoga wspomina spotkanie z pewną kelnerką w Victorii, która zapytała: - Hej, kim jesteście? - Jesteśmy żeglarzami - odpowiada ktoś z załogi. - Naprawdę? Myślałam, że jesteście astronautami... - Co tutaj robicie? - dodaje. - Płyniemy z Northwest Passage - pada odpowiedź. - Świetnie - odpowiada kelnerka - a po co to tam płynęliście? - dodaje po chwili zastanowienia. (...)
2006-11-29, 13:00
"Stary" jest coraz bliżej San Francisco, CA
Załoga ma już za sobą prawie 1/ 3 drogi z Vancouver do San Francisco, gdzie planuje być w weekend. Na "Starym" panuje dobra atmosfera, szczególnie gdy wiadomo, że w San Francisco czekają na załogę żeglarze z Yacht Klubu Polskiego San Francisco (www.ykp-sanfrancisco.org). Kanada pożegnała "Starego" śnieżycą, USA powinny powitać załogę słońcem. Marek Żywno, Vice Komandor Klubu zapewnia: - Tutaj w San Francisco w nocy temperatura schodzi do 4-6°C, w dzień ociepla się do 15-20°C. Szykujemy się na was!
2006-11-28, 11:00
Północny Pacyfik w zimie
"Stary" płynie z wiatrem N-NE ok. 4-5 węzłów. Jest zimno i czasami pada śnieg. Z Victorii jacht wyszedł w nocy, na pokładzie było ok. 30 cm śniegu, więc przed wypłynięciem załoga ulepiła bałwana na pokladzie. Dominik, prowadzący ten etap: - Po długim postoju w porcie wszyscy dopiero przyzwyczajają się do nowych warunków. Szlajamy się, jak duchy - koja albo letarg w mesie. W Cieśninie Juan de Fuca - śnieżyca za śnieżycą, jeszcze nie było tak zimno od początku rejsu. Aktualna pozycja "Starego" jest na mapie. Jacht zmierza teraz do San Francisco, CA.
2006-11-27, 11:00
Ciężkie warunki żeglarskie w Victorii
"Stary" stoi w porcie w Victorii, przygotowuje się do wypłynięcia. Pogoda jest makabryczna, -1°C i pada ciężki, mokry śnieg. To nie jest wymarzona żeglarska pogoda... Na pokładzie jachtu śnieg po kostki. Takich warunków jeszcze nie było. W tej chwili jest umiarkowanie dobra prognoza i załoga ma nadzieję, że jakoś da radę przedrzeć się przez śnieżyce do Californi.
2006-11-24, 09:00
"Stary" wypłynie z Vancouver ok. godz. 18:00 czasu polskiego
Jacht jest w pełni sprawny i gotowy do dalszego rejsu, załoga wypoczęta - zadbała o to m.in. Polonia z Vancouver. "Stary" musi uciekać na południe do ciepłej Kolumbii, bo w Kanadzie jest coraz zimniej. W planie jest przystanek w Victorii (stolicy Kolumbii Brytyjskiej) i potem zwrot na Pacyfik i jeżeli pogoda będzie sprzyjała - jacht popłynie prosto do San Francisco. Wypłynięcie w asyście polskich jachtów planowane jest ok. godz. 09:00 rano (18:00 czasu polskiego), oczywiście warto wtedy zerknąć na obraz z kamery internetowej (nie ma jednak gwarancji, w jakim kierunku kamera będzie o tej porze spoglądać). Czas w Vancouver byl dla wszystkich niezwykle pracowity, ale i wesoły (mimo ciągłego deszczu). Załoga "Starego" chciałaby podziękować wszystkim przyjaciołom, znajomym i życzliwym osobom, które pomagały w remoncie jachtu, bawiły się i sprawiły, że nigdy nie zapomni deszczowego Vancouver: - Dzięki, że pomagaliście nam, bawiliście się z nami, woziliście nas raz po mieście, raz na wycieczki, dzięki za te obiady, śniadania, kolacje i przede wszystkim - uśmiech i pogodę ducha. Podziękowania dla: Grażynki, Lilii, Jurka i Eli Kuśmider, Zenka Rembisza, Rysia, Danusi, Lecha Doleckiego, Zygmunta Soji, Wieśka i Ewy, Piotrka i Gabrysi, Daniela i Małgosi, Konsulatu RP w Vancouver, International Sausage Hause'u, Tadeusza Jóźwika, Andrzeja, Darka i Mony Rożnowski, Adama i Alicji, Ireny Gostomskiej z rodziną, Magdy, Tes, Polskiego Klubu "Zgoda", Polskiego Klubu Żeglarskiego, Taylena, Sonii, Karene, BJa, Mariusza, Petera, Janusza Króla, Wandy, Moniki i Charlie Łubiszów, "Mrówy" i innych. Pewnie nie zapamiętaliśmy wielu imion - dzięki dla wszystkich!
2006-11-08, 12:00
Pamiętne wydarzenie - "Stary" pod wodą Pacyfiku
Publikujemy informację, która z pewnych względów była objęta embargiem, a zaczyna temat wywrotki jachtu na drodze do Vancouver. Poniżej relacja Dominika Baca: - W połowie drogi z Dutch Harbor do Vancouver dostaliśmy się w obszar rozległego niżu z wiatrami dochodzącymi do 9°B. Początkowo wszystko szło OK i żeglowaliśmy bezpiecznie. Jednak fale nadchodziły z rożnych kierunków, sterowanie było bardzo uciążliwe i nieprzyjemne, jacht chodził na fali i nie dało się utrzymać kierunku. W nocy ok. godz. 01:30 podczas zjazdu z jednej z większych fal "Stary" przyspieszył (prędkość chwilowa ok. 17 węzłów), a następnie grzbiet fali uderzył w prawą burtę od rufy, wyrzucając jacht właściwie w powietrze. W następnej sekundzie druga fala nadchodząca z innego kierunku przywaliła w jacht od strony dziobu i wywróciliśmy się na lewa burtę ok. 110-120 stopni, kładąc się masztem pod wodę. W środku wyleciały podłogi, sztućce z kambuza przeleciały przez całą mesę, Jacek wypadł z koi i wybił głową dziurę w ściance kajuty, Sławek przeleciał z nawigacyjnej pod sufit. Jacht został pod wodą około 5 sekund, przez luk lała się woda i myśleliśmy, czy w ogóle wstanie. Po chwili "Stary" podniósł się, żagiel zapracował i popłynęliśmy dalej. Z pokładu zmyło nam owiewkę, części do pontonu, butle gazowe, kanistry, uprzęże do paralotni, laptop został zalany słoną wodą (dlatego nie działał), itp. Generalnie "Stary" wyszedł zwycięsko z tej opresji, został maszt i to jest najważniejsze. Warto dodać, że jeszcze ważniejsze jest to, że wszyscy są cali i zdrowi!
2006-11-03, 09:00
Załoga "Starego" nominowana do Travelerów 2006
Travelery 2006 - to nagrody magazynu National Geographic TRAVELER dla wybitnych podróżników i naukowców. Załoga "Starego" otrzymała nominację w kategorii WYPRAWA ROKU. O przyznaniu nagród decydują czytelnicy. Aby zagłosować na "Starego", trzeba wysłać SMS-a na nr 7128 o treści: "TRAVELERY ZAŁOGA JACHTU "STARY" krótkie uzasadnienie wyboru, do 80 znaków". Głosować można od 3 do 19 listopada 2006 r., koszt SMS-a - to 1 zł netto.
2006-10-23, 00:00
"Stary" zbliża się do Port Hardy na Vancouver Island!
Komputer pokładowy odżył i od razu przyszły dobre wiadomości z jachtu. "Stary" jest ok. 40 mil od Port Hardy na Vancouver Island, więc dotrze tam za parę godzin. Załoga cieszy się, że przelot już za nimi. Tomek pisze, że mieli dużo wesołych przygód, ale nie zdradza szczegółów. Co takiego czeka żeglarzy w Port Hardy? Na pewno suchy ląd, a kto wie, może nawet spotkanie z Baribalem...
2006-10-19, 10:00
"Stary" na półmetku i rzecz jasna - zasuwa szybko do przodu
Z relacji Tomka: - Dogonił nas pewien niżyk i teraz mamy tu sztorm do 40 węzłów, ale z korzystnego kierunku, więc nie zwalniamy poniżej 8 knotów. Zmieniliśmy nieco plany i płyniemy do Port Hardy na północy Vancouver Island, czyli taką trasą, jak "Nekton". Myślę, że ze względów turystyczno-krajoznawczych będzie to ciekawsza trasa, niż otwartym oceanem. W Port Hardy "Stary" powinien być za ok. 3,5 doby.
2006-10-17, 09:00
"Stary" płynie dzielnie, zostało mu 1000 mil do Vancouver
Relacjonuje Tomek: - Jak zawsze uciekamy przed kolejnym niżem, tym razem z wiatrami o sile huraganu, tj. ponad 60 węzłów. Mam już plan jak go obejść i powinno być dobrze, chociaż pewnie trochę pokiwa. Średnie dzienne przebiegi "Starego" od Dutch Harbor nie spadają poniżej 140 mil, co jest niezłym wynikiem. Tej nocy zostanie przekroczona magiczna bariera 1000 mil do Vancouver, a to oznacza 1/3 drogi za nimi, czyli dalej już tylko z górki...
2006-10-16, 11:00
"Stary" ucieka przed sztormami, 1/4 drogi za nimi
Pozycja: 53° 40′ N, 154° 45′ W - do Vancouver pozostały 1174 mile. O tej porze roku warunki są sztormowe. Aktualnie "Stary" ma silny południowo-zachodni wiatr (w porywach do 25 węzłów), więc nie
zwalnia poniżej 6 węzłów. Jak uda mu się wymknąć jednemu sztormowi, nadciąga następny. - Co za potworny akwen! - komentuje Tomek, który prowadzi jacht do Vancouver.
2006-10-14, 12:00
Załoga zajada Golden King Crab z prędkością 6 węzłów
"Stary" jest już 200 mil za Dutch Harbor, płynie kursem 090 z prędkością 6 węzłów. Relacjonuje Tomek, obecny kapitan: - Zdecydowałem się zejść z ortodromy nieco w kierunku południowym, próbując uciec przed goniącym nas niżem z wiatrem do 45 węzłów. Mamy jeszcze około 48 godzin, więc powinniśmy dać radę. Płyniemy z lekkim wiatrem na silniku, żeby pozbyć się beczki paliwa, która zalega na pokładzie, zanim pogoda się popsuje. Nastroje jak zawsze znakomite, zjedliśmy 3 kilogramy Golden King Crab - prezentu z Dutch Harbor, ale o tym więcej w relacji p.t. "Kulinarne walory Northwest Passage", nad którą właśnie pracuję.
2006-10-13, 15:00
"Stary" opuszcza wyspę Unalaska i płynie do Vancouver
"Stary" pożegnał Dutch Harbor i kieruje się w stronę Vancouver w Kanadzie. Załoga ma zamiar płynąć bez przystanku ok. 2 tygodnie. Pogoda jest w miarę korzystna. Jacht opuścił Konstanty i ma zamiar udać się do Vancouver lądem przez Anchorage. Kapitanem aktualnego odcinka jest Tomek. Do przepłynięcia "Stary" ma ok. 1500 mil.
2006-10-07, 12:00
Spokojny i bezproblemowy przelot z wyspy Św. Pawła do Dutch Harbor
Na początku słabe wiatry, spokojna żegluga, później z prędkościami do 10 węzłów, ogólnie - bezproblemowe 250 mil morskich - tak komentuje przelot z St. Paul Island do Dutch Harbor załoga "Starego". Wejście do portu robi wrażenie, wysokie góry otaczają bardzo bezpieczną zatokę. Stacjonuje tu duża flota "krabowa" i wybrzeża są pełne statków "krabowców". Jacht stoi aktualnie w Small Boat Harbor. Załoga wspomina jeszcze lisy z wyspy Św. Pawła - były czarne, brązowe i białawe. Śmieszna sprawa, bo wyspa ma ok. 15 km długości i skąd tu lisy? Gnieżdżą się w skałach na falochronie i jak podchodzisz do nich bliżej, to szczekają! Generalnie nie boją się ludzi (dopiero, gdy jesteśmy bliżej, niż 30 m - to uciekają). Łażą po porcie, podchodzą pod fabrykę ryb i pod jacht, nie chcą tylko... wchodzić w kadr.
2006-10-07, 10:00
"Stary" w Dutch Harbor na wyspie Unalaska (Archipelag Aleutów)
Załoga jest cała i szczęśliwa, odpoczywa i zbiera siły do etapu oceanicznego - przelotu w kierunku Vancouver, gdzie miejscowi Polacy i żeglarze już przygotowują się do przywitania podróżników.
2006-10-05, 06:00
"Stary" prawie gotowy do opuszczenia wyspy Św. Pawła
W rejonie wysp Pribilofa, do której należy St. Paul Island, był silny sztorm (35-40 węzłów), ale pogoda się uspokaja. Jacht jest już prawie gotowy do drogi, prognozy na kolejne dni - pomyślne.
2006-10-05, 00:00
Załoga "Starego" bezpiecznie dotarła na wyspę Św. Pawła
St. Paul Island zamieszkuje ok. 500 mieszkańców i 800 tys. fok. Po założeniu cum, przy brzegu pojawiło się od razu sporo przyjaciół, którzy zabrali załogę na piwo do pobliskiego pubu. Podobno koło jachtu biegają lisy polarne.